Krążą plotki, iż w przyszłym roku ma zostać wprowadzona trzecia – najwyższa stawka podatku PIT. Miałaby ona wynosić 40-50%. W każdej plotce, jest ziarnko prawdy, więc kto wie.
Ważny jest natomiast fakt, że państwo po raz kolejny dobiera się do najbogatszych polaków, chcąc oskubać ich z pieniędzy. Zaraz poczytam w komentarzach: „Jeśli nie bogatym, to komu? Przecież biedny nie będzie płacił 50% podatku”. Oczywiście, że biedny nie będzie płacił, lecz czy bogaty powinien ?
Odnoszę wrażenie, iż w naszym kraju nie opłaca się być przedsiębiorczym. Bo i po jaką cholerę starać się, inwestować, wymyślać skoro państwo zabierze Ci 50% tego, co zarobiłeś. Dlaczego przedsiębiorca jest KARANY 50% procentowym podatkiem, podczas gdy ochroniarz w markecie będzie płacił tylko 18%. W jaki sposób kraj ma się rozwijać, gdy pomysłowość obłożona jest podatkiem, a przeciętność premiowana ?
Powyżej typowo teoretycznie założyłem, iż 50% podatek istnienie. Nie mniej jednak:
Trzeci próg podatkowy uderzy tylko w tak zwanych „biednych bogatych” – których notabene cenię najbardziej. Kim jest „biedny bogaty”? Jest to osoba, która wybiła się ponad przeciętność, założyła swój biznes, ma z tego dobre dochody, lecz nie jest milionerem.
Czy milioner płaci wysokie podatki? Nie płaci, i to całkiem legalnie. Podobnie jak Grażyna Kulczyk, ucieka do Szwajcarii lub innego raju podatkowego, gdzie wysokość podatku ustala się indywidualnie. A „biedny bogaty” zostanie w Polsce, bo interesu doglądać trzeba. I podatek wysoki płacić musi. Czyż to nie zabija przedsiębiorców ?
Polski system podatkowy jest fatalny. Nie trzeba być ekonomistą, aby zauważyć bezsensowność sytuacji: na 90 miliardów złotych przychodu z podatku VAT, 40 miliardów pochłaniają koszty jego poboru. Jeszcze ciekawszy był „Podatek od posiadania psa”. Państwo nie miało żadnego zysku z tytułu tego podatku, bo… koszty poboru były równe przychodom! Na szczęście podatek ten został zlikwidowany z końcem 2007 roku.
Dzięki znaczącemu obniżeniu i zlikwidowaniu części podatków, więcej pieniędzy zostanie w naszych kieszeniach. Niższe podatki nie oznaczają mniejszych dochodów państwa. Wystarczy zlikwidować bądź zreformować te, które nie przynoszą zysku i ograniczyć liczbę urzędników zatrudnionych przy poborze.
Oczywiście, część obywateli pieniądze te wykorzysta aby codziennie być pijanym bądź przepalonym. Nie mniej, nawet jeżeli tylko 15% społeczeństwa spożytkuje dodatkowe fundusze, aby poprawić jakoś swojego życia , 5% zainwestuje a 3% otworzy własną działalność gospodarczą – będę zadowolony. Z punktu widzenia zwykłego obywatela, wzrost gospodarczy liczy się patrząc na zamożność ludzi, nie na PKB.
Więcej w kieszeni obywatela = więcej w budżecie państwa. Nie na odwrót.
# # # # #
PS Dziękuję wszystkim za oddane głosy. Kto jeszcze tego nie zrobił – przypominam: link do głosowania na Blog Tuudiego znajduje się tutaj:
http://www.blogbox.com.pl/suggested/polityka
bądz bezpośrednio tutaj:
http://www.blogbox.com.pl/show/suggested/2437
Zapraszam także do kliknięcia http://blogfrog.pl/tuudi i dodania kilku pozytywnych ocen
PPS Dodałem do bloga nową funkcję bezpośredniego umieszczenia tekstów na wrzuta.pl bądź gwar.pl. Jeżeli sadzisz, iż wpis jest warty umieszczenia go na owych portalach wystarczy, że klikniesz na odpowiedni obrazek pod tekstem „Podziel się z innymi”
Ostatnie Komentarze